Rynek pracy · Analiza
Bezrobocie spada, ale płace nie rosną tak szybko — co się dzieje na rynku pracy?
GUS podał najnowsze dane o zatrudnieniu. Czytamy je bez spinów i tłumaczymy, dlaczego dobry nagłówek kryje skomplikowaną rzeczywistość.
Co naprawdę mówią dane o bezrobociu?
Stopa bezrobocia rejestrowanego wynosi 5,1 proc. — najniżej od trzydziestu lat. Media opisują to jako sukces, i w jakimś sensie tak jest. Ale liczba ta ma kilka ślepych punktów. Po pierwsze, nie uwzględnia osób biernych zawodowo — tych, które przestały szukać pracy, bo straciły nadzieję albo przeszły na zasiłki długoterminowe. Po drugie, różnice regionalne są ogromne: w powiatach południowej Wielkopolski bezrobocie sięga 2 proc., podczas gdy w niektórych powiatach warmińsko-mazurskich przekracza 11 proc. Po trzecie — i to jest kluczowe — niskie bezrobocie nie przekłada się automatycznie na szybszy wzrost płac. Polska gospodarka wchłonęła wielu pracowników z Ukrainy, co zwiększyło podaż pracy i zmniejszyło presję płacową w niektórych sektorach, zwłaszcza w logistyce, budownictwie i przetwórstwie spożywczym. Efektem jest paradoks: mało wolnych rąk do pracy, ale realne wynagrodzenia wciąż gonią inflację.
Dlaczego realne płace rosną wolniej, niż wskazują nagłówki?
Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw rośnie nominalnie o około 11 proc. rok do roku — brzmi imponująco. Ale gdy uwzględnimy inflację, realna siła nabywcza wzrosła o zaledwie 3–4 proc. Dla pracowników z branż objętych układami zbiorowymi — górnictwo, energetyka, kolejnictwo — wzrosty są często wyższe niż średnia. Dla zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych lub w mikrofirmach różnica może być odwrotna: nominalna podwyżka o 5 proc. to realna obniżka w stosunku do inflacji. GUS mierzy medianę i średnią, ale ani jedna, ani druga nie opisuje sytuacji konkretnego człowieka. Co dalej? Ekonomiści zwracają uwagę, że presja płacowa w Polsce będzie stopniowo maleć w miarę normalizacji inflacji, co może oznaczać wolniejsze podwyżki przy niższej inflacji — a więc realny wzrost wynagrodzeń wcale nie musi zniknąć, może po prostu wyglądać inaczej.
